Sam o sobie

Choć pierwsze zdjęcia wykonałem w dzieciństwie radziecką Smieną, a w Liceum Sztuk Plastycznych przez kilka lat miałem lekcje z fotografiki, na serio fotografowaniem zająłem się dzięki lotnictwu wojskowemu. A nawet konkretniej. Dzięki polskim F-16 🙂 Lotnictwo fascynowało mnie od zawsze. Po latach ta fascynacja zaprowadziła mnie pod płot bazy lotniczej na poznańskich Krzesinach, gdzie zrobiłem swoje pierwsze zdjęcia myśliwców.

Lotnictwo fascynowało mnie
od zawsze

Od tego czasu wykonałem setki tysięcy zdjęć na terenie baz lotniczych, spędziłem dziesiątki godzin na pokładach polskich i natowskich samolotów wojskowych. Dzięki wspaniałym ludziom, jakich poznałem w polskim lotnictwie, a także takim jak ja, pasjonatom fotografom, uczestniczyłem w rozlicznych ćwiczeniach i sesjach zdjęciowych w Polsce i poza granicami kraju. Moje zdjęcia od lat ukazują się w czasopismach lotniczych i wojskowych. Stale współpracuję z Polską Zbrojną, moje fotografie można spotkać w miesięcznikach Lotnictwo i Skrzydlata Polska, wielokrotnie pojawiały się w najbardziej prestiżowych magazynach lotniczych na świecie, takich jak Air Forces Monthly i Combat Aircraft. Moje zdjęcie zostało opublikowane w kalendarzu Combat Aircraft na 2019 rok. Wykonywane przeze mnie fotografie można znaleźć na ścianach wielu baz lotniczych i innych instytucji wojskowych, w wojskowych kalendarzach i rozlicznych wydawnictwach.

Nieustannie staram się fotografować to, co mnie fascynuje.

Obok lotnictwa, na moich zdjęciach pojawia się dawna architektura, kamienie ułożone ludzką ręką na przestrzeni dziejów, zachowane w krajobrazie, świadczące o małej i wielkiej historii. Jeżdżąc po świecie nie rozstaję się z aparatem. Podczas każdej podróży, łowię antyczne ruiny, średniowieczne kościoły, historyczne miasta, notuję wrażenia których sam doznaję. Zbieram, zgłębiam historię. Wtedy nawet najstarsze kamienie ożywają… Gdy stoję w Pompejach czy na Forum Romanum, albo przed wielką gotycka katedrą, czuję to samo co na rampie wojskowego samolotu. Głębię. Ostatnio szukam jej również w portrecie.

W galerii prezentuję przede wszystkim zdjęcia czarno-białe. Ci którzy znają już moje fotografie, mogą być zaskoczeni. Jednak czerń i biel zawsze mi towarzyszyła. Zwykle, gdy przygotowywałem zdjęcie dla siebie, do powieszenia na ścianę, na prezent czy choćby do umieszczenia na pulpicie komputera, robiłem konwersję na czerń i biel. Wydaje mi się, że więcej mówi i mniej rozprasza. Ale od koloru nie uciekam, nie zawsze jego brak jest zaletą. Miłośnicy koloru znajdą tu też coś dla siebie na STUDIO.piotrlysakowski.pl .

Zapraszam!